Przeszkodą mogą być nie tylko potencjalne protesty ekologów przeciwko zaplanowanym inwestycjom. Jak podaje dziennik we znaki drogowcom dają się też braki kruszyw. Firmy wydobywające je nie są w stanie dostarczyć tyle materiałów, ile potrzeba, by zrealizować zakładany plan budowy dróg, a przewoźnicy nie nadążają z transportem.

Zmorą GDDKiA są również odwołania firm budowlanych od decyzji przetargowych, co znacznie przedłuża wyłonienie wykonawcy i opóźnia rozpoczęcie inwestycji.

Generalna Dyrekcja w celu usprawnienia przetargów i dopuszczenia do nich większej liczby firm zdecydowała się podzielić inwestycje na etapy obejmujące budowę ok. 20 kilometrowych odcinków oraz zliberalizować przepisy przetargowe. Obniżone zostały m.in. wymagania dotyczące ilości i doświadczenia pracowników. W przetargach ograniczonych do składania ofert dopuszcza się dziesięciu, a nie jak wcześniej pięciu wykonawców.