Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha podkreśla, że trzynastki w żaden sposób nie motywują do lepszego działania, i nie może być tak, że nagrodę otrzymują wszyscy, niezależnie od zaangażowania i efektywności pracy. – W tym miesiącu opublikowano badania, z których wynika, że ludzie garną się do sektora budżetowego, bo wiedzą, że niezależnie od tego, jak będą pracować, otrzymają pensję – stwierdza Sadowski. Wynagrodzenia w budżetówce nazywa „kwalifikowaną formą zasiłku dla bezrobotnych”.

Marek Zuber, były szef doradców ekonomicznych premiera Kazimierza Marcinkiewicza, mówi wręcz, że odebranie trzynastek w dobie kryzysu to fatalny pomysł. – Te prawie 2 mld. złotych ludzie wydadzą na konsumpcję, a konsumpcja napędza gospodarkę – tłumaczy. – Druga sprawa, że to działania krótkowzroczne, bo trzynasta pensja była zachętą do pracy w tych sektorach, gdzie zarobki są stosunkowo niskie.