W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku wykonawcy wnieśli trzykrotnie mniej odwołań niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Powód? Po pierwsze – podwyższono próg, od którego można się odwoływać. Wcześniej wolno było to robić w wypadku przetargów, których wartość wynosiła od 6 tys. euro, teraz – od 60 tys. euro. Po drugie – radykalnie podwyższono wpis, jaki trzeba uiścić, zanim sprawa trafi na wokandę. Wynosi on od 10 tys. do 40 tys. zł. Małych i średnich przedsiębiorców nie stać na taki wydatek.

Tymczasem rząd przygotował dalsze ograniczenia w możliwości składania odwołań. Zgodnie z przyjętą przez Sejm nowelizacją prawa zamówień publicznych uprawnienie to będzie przysługiwało w wypadku zamówień o wartości od 137 tys. euro (sektor rządowy) i od 211 tys. euro (sektor samorządowy).