– Nie widzę takiej groźby, presja na świadczenie szeroko rozumianych usług publicznych jest taka, że na pewno administracja i pracownicy administracji nie będą redukowani – podkreśla Borusiewicz.

Jako przykład podaje, że mieszkańcy są za tym, żeby godziny pracy urzędu były przedłużane, a urząd ma być nie ponad obywatelem, ale dla obywatela.

Oczekiwania ludzi wobec urzędów są coraz większe, a urząd ma być bardziej przyjazny i więcej pomagać. Nie ma być synonimem władzy, ale wsparcia i pomocy.

– Jeżeli chcemy, żeby to sprawnie działało – urząd, administracja, na pewno konieczne są odpowiednie nakłady i zasoby ludzkie – przekonuje Borusiewicz.

Jego zdaniem informatyzacja powinna wejść tam, gdzie można uprościć i usprawnić zasoby danych i zdolność komunikowania się.

 
Według Borusiewicza, najważniejsze zadanie stojące przed ministrem Bonim w zakresie cyfryzacji to jak najszybsze przeniesienie teorii i przepisów prawa w aspekt praktyczny.

 

– Konieczne jest zrozumienie, jakie są bariery cyfryzacji i z czego wynika, że jeszcze nie osiągnęliśmy stanu idealnego jeśli chodzi o informatyzację – dodaje Rudolf Borusiewicz.

 

Z drugiej strony jednak konieczne jest, żeby zachować zasadę złotego środka i zdrowego rozsądku, co wynika też z doświadczeń innych krajów.

– Informatyzacja ma być alternatywnym rozwiązaniem, wchodzić w życie nie powodując jego deformacji – mówi.

Sekretarz ZPP zwraca uwagę, że osoby mające z różnych powodów dystans do rozwiązań, które niesie za sobą cyfryzacja, nie powinny czuć się sparaliżowane, czy pod presją nowości. – W naszej – samorządowej działalności nie dotyczy to tylko pracowników, ale głównie obywateli – dodaje Borusiewicz.