Najbliższe kilka tygodni to będzie szukanie pretekstu do dymisji Woźniaka. Prezes jest niezadowolony z jego pracy. Poza tym to człowiek spoza partii, przez co nie cieszy się zaufaniem Kaczyńskiego – uważa informator gazety z Prawa i Sprawiedliwości.

Dotychczasowe dokonania ministra gospodarki nie najlepiej ocenia także wicepremier Andrzej Lepper. Według ustaleń "ŻW", szef Samoobrony w ubiegłotygodniowej rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim wskazał go jako "najsłabsze ogniwo rządu". A potrzeba zastanowienia się nad jego przyszłością miała być jednym z powodów, dla których doszło do przełożenia głosowania nad wotum zaufania.

Nieoficjalnie wiadomo, że rola ministra nie do końca odpowiada także samemu Woźniakowi. – On nie potrafi się odnaleźć w świecie polityki. Gdyby miał zapewnione miękkie lądowanie w PGNiG, pewnie sam podałby się do dymisji – uważa jeden z polityków koalicji.

Powierzenie ministrowi gospodarki stanowiska prezesa tej jednej z największych spółek z udziałem Skarbu Państwa planował także Kazimierz Marcinkiewicz. Zapraszając Woźniaka do swojego rządu, były premier obiecał mu nawet, że po kilku miesiącach pracy w resorcie trafi do PGNiG. Nowego prezesa tej spółki powinniśmy poznać do połowy września.

Wszystko wskazuje na to, że z potrzeby przewietrzenia części resortów zdaje sobie sprawę także sam Jarosław Kaczyński. Według ustaleń gazety, jednym z głównych kandydatów do przejęcia schedy po Woźniaku jest obecny wiceminister Paweł Poncyljusz.