Jeśli w piątek posłowie rzeczywiście podejmą decyzję o rozwiązaniu izby, kancelaria będzie musiała wciągu kilku tygodni wygospodarować w swoim budżecie ok. 15 mln zł ekstra. Te pieniądze pójdą m.in. na odprawy dla posłów, którzy nie zostaną ponownie wybrani do Sejmu. Taka odprawa to trzymiesięczne pobory.

Kancelaria Sejmu zakłada, że w wyborach jedynie 150 posłów zostanie wybranych na kolejną kadencję. Oznacza to, że 310 posłom trzeba będzie odprawy wypłacić.

Sejmowi urzędnicy przyznają, że mają spory kłopot. W budżecie kancelarii nie da się z dnia na dzień wygospodarować kilkunastu milionów złotych.

Problemu nie widzi za to poseł Marek Suski z PiS, szef Sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich, która opiniuje sejmowe budżety.

-Demokracja kosztuje -mówi ze spokojem. – Wcześniejsze wybory są wydarzeniem nadzwyczajnym. Jeśli więc nie wystarczy pieniędzy sejmowych, trzeba będzie sięgnąć do rezerwy budżetowej państwa.