Na konferencji prasowej w warszawskiej siedzibie fundacji prof. Michał Kulesza i prof. Jerzy Regulski – współtwórcy reformy samorządowej – apelowali do polityków, żeby oszczędzili samorządom kolejnych wyborów.

– Tak źle sformułowanych przepisów nie można obracać przeciwko ludziom, którzy mieli prawo ich nie rozumieć. Najlepiej byłoby przyjąć w trybie pilnym ratunkową nowelizację, która wydłuży termin składania oświadczeń, i problem zniknie – proponuje prof. Michał Kulesza.

Eksperci uważają, że samorządowcy nie tracą mandatów automatycznie. Zaapelowali do wojewodów, aby, zanim podejmą kroki prawne, wysłuchali wyjaśnień samorządowców. Profesorowie przekonywali, że kara utraty mandatu za spóźnione oświadczenie jest niewspółmierna do przewinienia i może spowodować paraliż samorządów. A dodatkowe wybory zniechęcą ludzi do głosowania.

Już we wtorek trafiły do marszałka Sejmu dwa poselskie projekty nowelizacji – PSL i PO. Jednak Sejm przegłosował wczoraj, że na tym posiedzeniu się nimi nie zajmie.

PSL chce, żeby termin składania oświadczeń został wydłużony z 30 dni do 6 miesięcy od dnia ślubowania. Taka ustawa abolicyjna miałaby zadziałać ze wstecznym terminem – od 12 listopada 2006 roku, czyli początku kadencji samorządów. Z dniem jej wejścia wżycie straciłyby moc uchwały o wygasaniu mandatów samorządowców tej kadencji, a także zarządzenia wojewodów o wyborach uzupełniających. Podobny projekt zgłosiła PO – termin miałby być wydłużony do 60 dni od momentu wejścia wżycie ustawy.

Jeśli którakolwiek z nowelizacji przejdzie w Sejmie, to spóźnialscy samorządowcy będą mieli czas na złożenie oświadczeń co najmniej do kwietnia.