– Decentralizacja jest cały czas postrzegana wraz z tzw. „pasem bezpieczeństwa”, czyli miejscem na potencjalny chaos. Tymczasem inwestycje lokalne powinny być w rękach lokalnych ludzi – taką tezę na panelu „Decentralizacja jako ważny czynnik szybkiego rozwoju lokalnej infrastruktury” postawił Jacek Ryński, prezes Dexia Kommunalkredit Bank Polska S.A.

Nieco bardziej powściągliwy był doradca ds. polityki w kanadyjskim Ministerstwie Rozwoju Ekonomicznego i Handlu Prowincji Ontario, Gordon Jansen. Opowiedział jak powstało jedno z najbardziej obleganych na świecie przejść granicznych (przejście między Kanadą a USA w Windsorze), przez które dziennie odprawianych jest ok. 10 tysięcy ciężarówek. Przejście to obsługuje 25 proc. handlu między USA a Kanadą. – Nie ma możliwości by jakikolwiek polityk został u nas wybrany, gdyby taka inwestycja miała być zbudowana ponad naszymi głowami. Lokalna społeczność ma pełne prawo uczestniczyć w korzyściach jakie ona przynosi – powiedział Jansen. – Niemniej jednak na początku to rząd wyłożył ponad 300 milionów dolarów z pieniędzy federalnych – dodał.

– Z jednej strony decentralizacja jest korzystna, bo rządzący mają silne poczucie własności projektu („moja szkoła, moja droga”). Z drugiej zaś ciężko jest im się porozumieć z innymi samorządami. Dlatego ciężej zrealizować lokalne inwestycje o zasięgu większym niż jeden powiat – zdiagnozowała minister Grażyna Gęsicka. – Ponadto nie do końca jest tak, że lokalne społeczności wiedzą jakie są ich rzeczywiste potrzeby. Gdyby było dość pieniędzy, w każdej gminie mielibyśmy lotnisko – zażartowała. – Istnieje też pęd do budowania w biednych miejscowościach dużych obiektów sportowo-rekreacyjnych, których później nie da się utrzymać. Jako inną bolączkę minister wymieniła brak koordynacji projektów między gminami. – Rzadko gminy sytuują swoje inwestycje na te regionu czy kraju – stwierdziła.

Pozytywny przykład podał prezydent Szczecina, Piotr Krzystek. Projekt budowy oczyszczalni ścieków wraz z przebudową infrastruktury ściekowej wart 288 mln euro, jest jednym z największych w Europie. – Inżynierowie kontraktów wybierani są na wolnym rynku, dochodzi do tego profesjonalna inżynieria finansowa. Przeszkolony zespół korzysta z najnowocześniejszych narzędzi i firm doradczych. Gdybyśmy mieli polegać tylko na siłach gminy, projekt spaliłby na panewce – argumentował prezydent Krzystek.

Wspólny wniosek z dyskusji był następujący: największym problemem jest brak ekspertyz i obecności profesjonalnych zespołów na poziomie lokalnym. Kuleje też monitoring i ewaluacja inwestycji. – Do tej pory jedyną metodą weryfikacji czy projekt wpisuje się w potrzeby lokalnej społeczności są wybory – ubolewała Minister Gęsicka.