W projekcie nowelizacji prawa zamówień publicznych przewidziano możliwość tworzenia jednostek certyfikacyjnych, które badałyby, czy wykonawcy spełniają określone kryteria, i wystawiały stosowne certyfikaty. Nieoficjalnie jednak "Rz" dowiedziała się, że pomysł ten nie znajdzie akceptacji rządu. 

- To zła wiadomość. Podobne centra działają w wielu krajach europejskich i doskonale się sprawdzają. Jednostka certyfikująca badałaby spełnianie przez wykonawców określonych kryteriów. Otrzymany w ten sposób certyfikat byłby ważny przez rok i potwierdzał, że firma np. nie zalega z podatkami, ma określone doświadczenie, jest ubezpieczona w zakresie prowadzonej odpowiedzialności. Jeden certyfikat zastąpiłby więc wiele dokumentów, które za każdym razem na nowo musi przedstawiać wykonawca chcący wziąć udział w postępowaniu – mówi Ewa Wiktorowska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych. 

Prawdopodobnie przyjęta zostanie natomiast inna propozycja dotycząca przetargów nieograniczonych. Specyfikacja musi w nich być publikowana w Internecie. Wielu urzędników skarżyło się, że powoduje to komplikacje przy robotach budowlanych. Specyfikacja musi w nich bowiem uwzględniać dokumentację projektową, a ta często jest bardzo obszerna i dotychczas rzadko była przygotowywana w wersji elektronicznej. Z tego też względu zamawiający częściej sięgają ostatnio przy robotach budowlanych po tryb przetargu ograniczonego, w którym specyfikacja nie musi być umieszczona na stronie internetowej. 

Dlatego właśnie rząd proponuje w projekcie, aby zamawiający niemusiał publikować na stronie dokumentacji projektowej. Będzie ona udostępniana na wezwanie wykonawców w formie papierowej.