Kilka minut przed ósmą rano 1 grudnia 2008 r. kilkuset dolnośląskich przedsiębiorców nerwowo siedzi przed komputerami w siedzibach swoich firm. Za chwilę rozpocznie się pierwszy na Dolnym Śląsku konkurs o unijne dotacje na inwestycje. Konkurs niezwykły – szansę na unijne wsparcie będą miały tylko te firmy, które jako pierwsze złożą wnioski przez internet.

Mało tego, że o dostępie do unijnych pieniędzy będzie decydowała kolejność składania wniosków, to urzędnicy wymyślili, żeby to robić przez internet.

Barbara Kaśnikowska, dyrektor Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej (DIP), która odpowiada w regionie za dystrybucję unijnego wsparcia dla firm, wyjaśnia, że podjęcie decyzji o takim sposobie składania wniosków było wyborem mniejszego zła. Jej zdaniem nie ma idealnego sposobu przeprowadzenia konkursu. W naborze zamkniętym przyjętoby ponad tysiąc wniosków, gdy pieniędzy wystarczy na około 120 inwestycji. Ocena wszystkich projektów trwałaby bardzo długo, przez co firmy byłby niezadowolone, że nie mogą ruszyć z inwestycjami. Składanie papierowych dokumentów w konkursie otwartym (kto pierwszy, ten lepszy) doprowadziłoby do upokarzających kolejek przed siedzibą DIP, do których doszło już w kilku regionach Polski.