Szef rządu Jarosław Kaczyński zgodził się na ten pomysł, liczy bowiem na współpracę prowadzącą do lepszego wykorzystania środków unijnych.

Sama krytykowała kiedyś taki układ. – Polska nie jest imperium otomańskim, by władzę absolutną sprawować mieli sułtan i wezyr, czyli premier i człowiek "od całej gospodarki" – mówiła w 2003 r.