Podstawą modelu jest gmina licząca 15 tys. mieszkańców i wydająca rocznie na energię około 500 tys. zł. Doradca ocenia, że najwięcej można zaoszczędzić na modernizacji i wymianie oświetlenia, bo blisko 200 tys. zł. O ile zwrot inwestycji w żarówki energooszczędne ocenia na cztery miesiące, to zwrot nakładów na oświetlenie miejsc publicznych na ponad sześć lat, przy koszcie modernizacji jednego punktu wynoszącym 600-800 zł. Najgorzej oceniane są oszczędności wskutek zmiany sprzedawcy energii, bo tylko na 6 proc. wydatków. O przetargi apelował Urząd Regulacji Energetyki i Urząd Zamówień Publicznych.

Komunikat prezesów URE i UZP o konieczności zakupów energii w ramach przetargu to był akt rozpaczy mający uruchomić procedury wolnego rynku. Nie uruchomił, bo sprzedawcom energii nie zależy na pozyskaniu nowych klientów – ocenia Jacek Walski, właściciel Predy.
Będziemy ogłaszać przetarg o wartości około 150 tys. zł. Robimy to pierwszy raz i zastanawiamy się, czy ktokolwiek złoży ofertę. Mamy nadzieję, że przynajmniej zrobi to Vattenffal, który nas obsługuje – mówi Joanna Dubiel z Urzędu Gminy Wyry w woj. śląskim.

URE nie ukrywał, że w przetargach widzi sposób na pobudzenie konkurencji na rynku energetycznym. Zdaniem Predy oczekiwanie, że działania prorynkowe sprzedawców wywołają klienci, jest jednak nieuzasadnione.

Potrzebne jest wejście na rynek nowego sprzedawcy, bo dzisiaj wygląda to tak, jakby się sprzedawcy umówili, że nie będą sobie wyrywać klientów i pozostawili im decyzję, a klient nie ma oferty, więc nie wie, czy warto koło tego chodzić – mówi Jacek Walski.