Ogłoszone przed miesiącem rządowe plany zakładają powstanie 12 obszarów metropolitalnych obejmujących miasta i gminy wokół: Białegostoku, Bydgoszczy z Toruniem, Krakowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, miast Śląska, Trójmiasta, Warszawy i Wrocławia. Ministrowie i rządowi eksperci przekonują, że związki metropolitalne miałaby ułatwić inwestycje i rozwój komunikacji: autobusów, tramwajów, kolei i dróg.

52 podkrakowskie gminy i Kraków uchwaliły w piątek na posiedzeniu Rady Krakowskiego Obszaru Metropolitalnego, że gdyby ustawa weszła w życie w obecnym kształcie, zahamowałoby rozwój regionu.

Dlaczego? W Krakowie uważają, że narzucone z góry reguły mogą zagrozić dotychczasowej współpracy gmin.

Na Śląsku mówi się, że na taki projekt czekano aż 18 lat. Brak możliwości kształtowania polityki na szczeblu całej dwuipółmilionowej aglomeracji był barierą rozwoju.

Pierwszym krokiem było zarejestrowanie rok temu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, który miał ułatwić komunikowanie się i współdziałanie miast wewnątrz aglomeracji. Co dla Związku oznaczałoby wprowadzenie ustawy metropolitalnej?

To dla nas duża szansa. Chodzi przede wszystkim o to, że w końcu powstałby wewnętrzny budżet aglomeracji – tłumaczy Krzysztof Krzemiński, rzecznik Związku.

Do walki o miejsce wśród metropolii przystąpiły już Kielce, które w myśl projektu na taki status nie zasługują. Takiej mobilizacji w obronie sprawy wśród świętokrzyskich polityków nie było od dawna – przyznaje prezydent miasta Wojciech Lubawski.

Batalię o przekształcenie Kielc w metropolię, nazywa się tam pospolitym ruszeniem. Wojewoda złożył już swoje poprawki do projektu, a pielgrzymujący do Warszawy posłowie stają na głowie, by uwzględniono ich region w nowej wersji dokumentu.