Reformę zapowiedziała jeszcze była wicepremier Zyta Gilowska. Miała skonsolidować finanse państwa, zlikwidować fundusze, agencje i gospodarstwa pomocnicze. Dzięki temu w dwa – trzy lata państwo zaoszczędziłoby 8 – 9 mld zł. To z kolei pomogłoby w schodzeniu z poziomem deficytu finansów publicznych do wymaganych przez Brukselę 3 proc. PKB.

Ustawa o reformie finansów publicznych miała powstać w pierwszej połowie roku i zacząć obowiązywać od stycznia 2007 roku. Jednak wicepremier odeszła z rządu w czerwcu i wtedy okazało się, żeustawy nie ma. Jarosław Kaczyński na początku swego urzędowania także podkreślał, że uzdrowienie finansów państwa jest jego priorytetem. Teraz nie wycofuje się z tego, ale nie obiecuje już, że stanie się to od nowego roku.

Chodzi o to, aby najpierw wcielić w życie te zapisy, które są potrzebne, ale nie budzą kontrowersji. Dopiero potem przystąpić do likwidacji funduszy, agencji i gospodarstw pomocniczych oczywiście w zakresie, w jakim zaakceptuje to Rada Ministrów.