Zarówno projekt rządowy, jak i poselski przywracają stanowisko szefa Służby Cywilnej odpowiedzialnego za sprawne funkcjonowanie administracji.

Oba projekty nowelizacji ustawy o Służbie Cywilnej znoszą ustawę o państwowym zasobie kadrowym, a wyższe stanowiska, czyli stanowiska dyrektorów generalnych oraz dyrektorów departamentów i ich zastępców, włączają do systemu Służby Cywilnej.

Zgodnie z rządową nowelizacją, wyższe stanowiska mają być obsadzane w drodze otwartego naboru. Będą go przeprowadzać trzyosobowe zespoły. Wyłonią one trzech najlepszych kandydatów spośród osób spełniających wymagania określone w ustawie i w ogłoszeniu o naborze. Premier, minister czy dyrektor generalny będzie mógł zatrudnić jednego z nich.

Likwidacja PZK oznacza również, że prawie 40 prezesów i szefów urzędów centralnych, w tym KRUS i ZUS, nie będzie już powoływanych w dotychczasowy sposób (spośród osób należących do PZK). Zgodnie z rządowym projektem, stanowiska te będą także obsadzane w drodze naboru. W ustawach regulujących zasady funkcjonowania poszczególnych urzędów, agencji i funduszy wprowadzono minimalne wymagania stawiane kandydatom na ich szefów. Będą oni musieli mieć m.in. co najmniej trzyletni staż pracy na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych.

Rząd chce także znieść limity zatrudnienia w administracji. Oznacza to, że wysokość środków przyznanych na wynagrodzenia nie będzie zależała od tzw. limitu etatów ustalonego w ustawie budżetowej.

Obecnie ustawa ta co roku określa maksymalną liczbę etatów dla ministerstw i urzędów i na każdy przyznaje odpowiednie fundusze. Dlatego dyrektorzy ministerstw i urzędów centralnych zawyżają zapotrzebowanie na urzędników, a przyznane im limity wykorzystują w 85 proc. Czesława Rudzka-Lorentz, dyrektor departamentu administracji publicznej w NIK, wyjaśnia, że zaoszczędzone w ten sposób pieniądze szefowie urzędów przeznaczają na większe podwyżki.

W efekcie w tym roku w jednym ministerstwie środki na wynagrodzenia wzrosły o 67 proc., a w innym tylko o wskaźnik inflacji.

Witold Gintowt-Dziewałtowski uważa, że limity należy pozostawić. Jego zdaniem ich zniesienie doprowadzi do dużych zwolnień w administracji. Adam Leszkiewicz podkreśla jednak, że szef Służby Cywilnej będzie nadzorował wykorzystanie środków na wynagrodzenia i zatrudnienie w administracji – czytamy w dzienniku.