Dotychczas nikt nie miał wątpliwości. Konkursy są organizowane po to, by wybrać ogólną koncepcję, np. zabudowy terenu. Nagrodą w nich może być zlecenie z wolnej ręki opracowania całego projektu. Na roboty budowlane trzeba zaś zorganizować osobny przetarg. 

Komenda Główna Policji interpretuje przepisy inaczej. Ogłosiła konkurs, w którym firmy mają przygotować kompletne projekty informatyczne. Wykonawca, który stworzy najlepszy, będzie mógł otrzymać zamówienie z wolnej ręki na budowę systemów komputerowych wraz z dostarczeniem sprzętu. 

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nie ma znaczenia, czy firma zostanie wyłoniona w przetargu czy w konkursie.
 

– Różnica jest zasadnicza. Uczestnicy konkursu nie mogąskładać protestów, odwołań i skarg od rozstrzygnięcia sądu konkursowego. Oznacza to w praktyce, że są pozbawieni możliwości walki o swe prawa. Podejrzewam, że właśnie z tego powodu KGP zorganizowała konkurs, a nie np. przetarg ograniczony – mówi Eliza Niewiadomska, dyrektor w firmie Computerland.

Dlaczego policja zdecydowała się na konkurs, a nie na przeprowadzenie przetargu? – Konkurs daje szansę na ocenę funkcjonalności systemu, a jednocześnie nie obliguje nas do zakupu. Jeśli rozpiszemy przetarg na projekt i wykonanie, to bez względu na naszą ocenę przydatności nie mamy wpływu na ostateczny kształt i jeśli system działa, to musimy zapłacić – tłumaczy komisarz Marcin Szyndler z Biura Prasowego KGP.

Poprosiliśmy o opinie niezależnych ekspertów. – Zamawiający nie ma prawa organizować konkursu, w którym nagrodą będzie wykonanie zamówienia polegającego na budowie systemu komputerowego i dostarczeniu sprzętu. To nadinterpretacja przepisów. Konkurs mógłby dotyczyć przygotowania koncepcji. Wówczas zwycięska firma otrzymałaby z wolnej ręki zamówienie na opracowanie projektu – mówi Ewa Wiktorowska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych.