Wiele osób, które rozpoczynają karierę zawodową w administracji sądzi, że wystarczy sięgnąć do przepisów, aby zapoznać się z zasadami zatrudniania, awansu czy wynagrodzeń. Niestety, szybko przekonują się, że tkwią w błędzie. Wprawdzie ustawa z 24 sierpnia 2006 r. o służbie cywilnej (Dz.U. nr 170, poz. 1218 z późn. zm.) precyzuje te zasady, ale kilkadziesiąt tysięcy osób tzw. urzędów państwowych nie jest w korpusie Służby Cywilnej (SC). Pracuje na podstawie niejasnych kryteriów często określanych przez dowolnie tworzone wewnętrzne regulaminy.

Zdaniem specjalistów podobna praktyka jest negatywna i powoduje nierówne traktowanie osób wykonujących podobne zadania.

Ponad to istnieje wiele różnic w przyznawania dodatku pieniężnego za wysługę lat i nagród jubileuszowych między korpusem SC i pracownikami urzędów państwowych. Członkom korpusu do okresów pracy uprawniających do ich przyznania nie wlicza się zatrudnienia w partii komunistycznej i organach bezpieczeństwa PRL. Pracownikom zatrudnionym na podstawie ustawy o pracownikach urzędów państwowych (u.p.u.p.) te okresy są zaliczane.

Mało tego, w poszczególnych korpusach widoczna jest ogromna przepaść płacowa. Przeciętna płaca w korpusie SC wynosi 3,9 tys. zł brutto. Natomiast przeciętne wynagrodzenie np. w Rządowym Centrum Legislacji, które jest poza tą służbą, wynosi 8,1 tys. zł brutto. Główny specjalista w ministerstwie, który tak jak główny specjalista w RCL ukończył aplikację legislacyjną, zarabia do 3 tys. zł netto. Natomiast płace głównego legislatora w RCL wynoszą od 5 tys. zł netto – podaje „Gazeta Prawna”.