W piątek przed południem właściwie nie wiadomo było, jakie stawki podatkowe będziemy mieć w 2007 roku. Minister finansów Stanisław Kluza niespodziewanie powiedział, że obniżenie podatków jest bardzo prawdopodobne już od przyszłego roku. Zastrzegł jednak, że decyzja należy do posłów, a nie do niego. 

Tę informację specjaliści od podatków przyjęli z pewnym niedowierzaniem.

Ministerstwo Finansów nie chciało wczoraj komentować wypowiedzi Stanisława Kluzy. To, jak wysokie będziemy płacić podatki w przyszłym roku, wyjaśniło się dopiero po południu. Na konferencji po posiedzeniu rządu szef resortu finansów powiedział, że zmiana stawek podatkowych nastąpi, ale zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu – dopiero w 2009 roku. W czerwcu rząd przyjął pakiet ustaw podatkowych, które przewidują m.in. wprowadzenie dwóch stawek podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT): 18 proc. i 32 proc., zamiast obecnych trzech: 19 proc., 30 proc. i 40 proc. Zapisana w tych projektach jest jednak data nie 2007, ale 2009 rok. 

Po posiedzeniu rządu minister Kluza powiedział, że zaplanowana na 1 września podwyżka akcyzy zostanie raczej odroczona. Minister uważa, że w chwili, gdy cena baryłki ropy zbliża się do 80 dolarów podwyżka akcyzy miałaby negatywny wpływ na koniunkturę gospodarczą w Polsce.