Pretekstem byłby zapowiedziany przez premiera Jarosława Kaczyńskiego przegląd wszystkich ministerstw. O słabych notowaniach obecnego szefa tego resortu, Piotra Woźniaka, w partii rządzącej mówi się już od dłuższego czasu.

Jak dowiedziała się GP, nominacja Kazimierza Marcinkiewicza zostałaby połączona z jednoczesnym powierzeniem mu teki wicepremiera, wzmacniającej jego pozycję w rządzie. Taki ruch pomógłby rządowi zyskać przychylność biznesu na dwa sposoby: stawiając na czele resortu polityka mającego dobry kontakt z przedsiębiorcami, a jednocześnie uciszając głosy krytyki, że rolnictwo i oświata ważniejsze są od gospodarki. Z kolei biznes zyskałby partnera do rozmów.