Sejm debatował w piątek nad nową ustawą o udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, a także nad nowelizacją ustawy o ochronie przyrody. Z największą krytyką spotkał się pomysł utworzenia nowej instytucji: Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Dariusz Bąk (PiS) przekonywał, że to sztuczny twór, przeczący idei taniego państwa.

Przypominamy, że dyrekcja ma zatrudniać około 1 tys. osób. Nowa instytucja w pierwszym roku ma kosztować ponad 110 mln zł, ale połowa tej kwoty ma pochodzić z oszczędności na etatach w Ministerstwie Ochrony Środowiska i urzędach wojewódzkich (w GDOŚ mają się znaleźć wojewódzcy konserwatorzy przyrody). Zdaniem wiceministra środowiska Macieja Trzeciaka ma to uporządkować kompetencje organów, które zajmują się wydawaniem decyzji środowiskowych, a także uregulować sprawy związane z zarządzaniem obszarami Natura 2000.

Projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody dotyczy przede wszystkim zmian w zakresie wyznaczania i sporządzania planów obszarów Natura 2000. Jak powiedział wiceminister Maciej Trzeciak, Komisja Europejska zarzuciła Polsce, że wyznaczyła zbyt mało obszarów „naturowych”. Dała nam do końca roku czas na uzupełnienie tej sieci. Sam proces powstawania takich obszarów ma szerzej niż do tej pory uwzględniać udział lokalnych społeczności.