Przed wyborami PO obiecywała przywrócenie apolitycznej służby cywilnej. W tym celu w listopadzie 2008 r. uchwaliła ustawę, która znosiła wprowadzone przez PiS zmiany, m.in. zlikwidowała Państwowy Zasób Kadrowy, a stanowiska dyrektorów generalnych urzędów i dyrektorów komórek organizacyjnych zostały z powrotem włączone do służby cywilnej.

Ale zdaniem opozycji i części ekspertów te zmiany wcale nie rozwiązują sprawy. – Wróciliśmy po prostu do dawnej hipokryzji politycznej. Stanowiska urzędnicze nadal będą obsadzane z partyjnego klucza, ale będziemy udawać, że dzieje się to w ramach procedury służby cywilnej – uważa poseł PiS Mariusz Błaszczak. Jako przykład takiej hipokryzji wymienia nominacje do Rady Służby Cywilnej.
Jestem zmartwiony takim obrotem sprawy – mówi prof. Działocha. Przypomina, że dotąd na czele Rady Służby Cywilnej stali wybitni eksperci. Pracami rady kierowali dotąd profesorowie: Mirosław Stec, Marek Rocki, Zbigniew Cieślak i Krzysztof Kiciński.