W Brukseli zebrali się w piątek ministrowie finansów w sprawie pierwszego czytania budżetu UE na rok 2007.

"Hiszpania, Włochy, Polska, Słowacja, Litwa, Łotwa, Portugalia, Irlandia, Luksemburg, Malta i Grecja poparły niepokoje Komisji Europejskiej w sprawie cięć w administracji" – poinformowały PAP źródła bliskie komisarz ds. budżetu Dalii Grybauskaite.

Sprawująca od lipca przewodnictwo w UE Finlandia zaproponowała, by w budżecie na rok 2007 dokonać cięć w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej o 1,8 mld euro, w tym 130 mln euro w wydatkach na administrację w KE.

Według źródeł PAP, choć wszystkie kraje są za szukaniem oszczędności w budżecie UE, w tym w administracji, i w piątek jednomyślnie poparły okrojoną wersję budżetu na rok 2007, to zażądały zapewnień, że nie ucierpi na tym "geograficzna równowaga" personelu pracującego w Komisji Europejskiej.

Zastrzeżenia wyrazili głównie reprezentanci nowych państw UE, bo to w tych krajach instytucje unijne szukają obecnie nowych pracowników, by wypełnić wymagane pule narodowe.

Finlandia zobowiązała się złożyć wyjaśnienia przed drugim czytanie budżetu 2007, które odbędzie się późną jesienią. Doświadczenia z poprzednich lat pokazują, że ostateczny budżet – po negocjacjach z Parlamentem Europejskim – może się więc jeszcze bardzo zmienić.

Tnąc wydatki w administracji Finowie argumentują, że w instytucjach jest i tak wiele nieobsadzonych miejsc pracy, więc nie ma potrzeby tworzyć nowych, tylko wypełnić te nieobsadzone. Ponadto postulują zwiększenie produktywności już zatrudnionych pracowników.

Jak zapewniły PAP polskie źródła dyplomatyczne w Brukseli, także Polska zgadza się, że trzeba szukać oszczędności w administracji unijnej, "skoro krajom – np. Niemcom – udaje się zmniejszać administracje narodowe".

Według przedstawionej na początku czerwca propozycji Komisji Europejskiej, przyszłoroczny budżet miałby wynieść 116,4 mld euro, czyli 0,99 proc. unijnego PKB.