Po pierwsze trzeba bowiem odróżnić określenie prawa do trzynastki od naliczenia jej wysokości. Uprawnienia te zależą od przepracowanego okresu (z nielicznymi wyjątkami). Dylemat, czy chodzi o czas pozostawania w zatrudnieniu, czy dni spędzone na stanowisku, rozstrzygnął Sąd Najwyższy w uchwale z 7 lipca 2011 r. (III PZP 3/11).

 

Opowiedział się za tym drugim stanowiskiem. Przesądził więc, by staż pracy budowała liczba dni efektywnie przepracowanych w danym roku. Najłatwiej ustalić, czy zatrudniony ma prawo do trzynastej pensji, gdy jego pracy nie zakłóciły żadne nieobecności. Nie ma znaczenia, czy były one usprawiedliwione, czy nie. Każdą z nich trzeba bowiem odjąć od czasu efektywnie przepracowanego w poprzednim roku.

 

więcej na >>Rzeczpospolita<<