Rząd w przyjętym w tym tygodniu projekcie nowelizacji ustawy o Służbie Cywilnej zlikwidował limity zatrudnienia w urzędach. Przeznaczył też 105 mln zł, z wynoszącej ponad 0,5 mld zł rezerwy celowej, na wynagrodzenia w urzędach oferujących najniższe zarobki i mających najwyższą fluktuację kadr. Ponadto rozważa likwidację dodatkowych składników wynagrodzenia, m.in. dodatku specjalnego, motywacyjnego i stażowego, a także nagrody jubileuszowej – podaje dziennik.

Rezerwa celowa ma m.in. pomóc w zatrzymaniu pracowników administracji. Rząd chce, aby 264 mln zł, czyli 50 proc. rezerwy, było wypłacone w formie dodatków specjalnych. Od 1 stycznia tego roku jest to obowiązkowy składnik wynagrodzenia pracowników Służby Cywilnej. Obecnie w 2,3 tys. urzędów administracji rządowej pracuje 127 tys. pracowników Służby Cywilnej. Są zatrudnieni m.in. w 400 urzędach skarbowych, 300 komendach Policji czy 17 ministerstwach. Zatem średnio na jednego pracownika przypadnie około 170 zł brutto miesięcznie. Pierwotnie rząd planował, że będzie to 87 zł. Pozostałe pieniądze rząd chciał przeznaczyć dla tych urzędników, których etaty zostałyby uznane za nieefektywnie wynagradzane w wyniku tzw. procesu wartościowania stanowisk. Związki zawodowe uznały jednak, że byłby to nieefektywny podział.

Między innymi pod ich wpływem 20 proc. rezerwy, czyli kolejne 105 mln zł, przeznaczono na wyrównanie różnic w zarobkach pomiędzy poszczególnymi urzędami na porównywalnych stanowiskach. Rząd chce, aby pieniądze otrzymały urzędy, w których średnie wynagrodzenie jest najniższe, a fluktuacja kadr największa.

Kolejne 30 proc. rezerwy (158 mln zł) rząd przeznaczył na wyniki wartościowania stanowisk pracy w urzędach administracji rządowej. Proces ten ma się zakończyć do końca maja. W efekcie powstanie obiektywna hierarchia stanowisk, a także nowy system wynagrodzeń. Sam rząd przyznaje jednak, że ciągle nie wiadomo, w jaki sposób wyniki wartościowania zostaną przełożone na wzrost wynagrodzeń.

Wyrównanie pensji w urzędach to jeden z elementów reformy systemu wynagrodzeń w administracji. Rząd chce m.in. zlikwidować tzw. limit etatów. Wysokość środków przyznanych na wynagrodzenia nie będzie więc zależała od limitu etatów ustalonego w ustawie budżetowej. Obecnie co roku określa ona maksymalną liczbę etatów dla poszczególnych ministerstw i urzędów. Przez to ich dyrektorzy zgłaszają zawyżone zapotrzebowanie na urzędników, ponieważ środki na wynagrodzenia zależą od limitu etatów. Jednak urzędy mogą w rzeczywistości zatrudniać mniej osób. Większość urzędów przyznane limity wykorzystuje w 85 proc. Po uchwaleniu nowelizacji ustawy o Służbie Cywilnej, dyrektor generalny będzie miał większe możliwości kształtowania wynagrodzeń – pisze dziennik.