Skąd oburzenie sędziów? Wywołała je kwota bazowa stanowiąca podstawę obliczania ich poborów. W zależności od stanowiska sędziego należy ją przemnożyć przez odpowiedni wskaźnik. Taki sposób podaje ustawa o ustroju sądów powszechnych. Określa ona w załączniku także dodatki za wysługę lat oraz funkcyjne.

W tym roku kwota bazowa sędziowskich wynagrodzeń jest taka sama jak w zeszłym, bo zostały zamrożone płace w sferze budżetowej. W przyszłym roku – jak wynika z projektu budżetu – wzrośnie nieznacznie, o niecałe 34 zł. Teraz wynosi 1459,84 zł, a w 2008 r. ma sięgnąć 1493,42 zł. Sędziowie wskazują konkretne przykłady. Sędzia sądu rejonowego z dwuletnim stażem bez dodatków i bez funkcji zarabia obecnie 4817,47 zł brutto miesięcznie, a po planowanej „podwyżce” kwoty bazowej od stycznia 2008 r. ma szanse na 4928,28 zł. Sędzia z 20-letnim doświadczeniem na stanowisku przewodniczącego wydziału zarabia dziś ok. 7500 zł brutto, a w przyszłym roku dostanie 7650 zł.

– W efekcie kiedy gospodarka rynkowa przez ostatnie dwa lata ruszyła do przodu, wszyscy dostawali podwyżki, a my nie– tłumaczy sędzia sędzia Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie, rzecznik stowarzyszenia Iustitia. – Doprowadziło to do tego, że przepaść w wynagrodzeniach między nami a innymi zawodami prawniczymi stała się ogromna. W konsekwencji w ciągu ostatnich lat odeszło ponad stu sędziów, którzy zdecydowali się wybrać bardziej dochodowy zawód adwokata czy radcy prawnego.