Samorządy mogą dotować linie lotnicze, które otwierają nowe połączenia. Ale pod pewnymi warunkami, np. wtedy, gdy przewoźnicy będą latać do i z portów, które obsługują mniej niż 5 mln pasażerów rocznie i gdy uruchamiane połączenie jest połączeniem nowym. Wolę udzielania wsparcia muszą jednak zgłosić do Komisji Europejskiej, w przeciwnym razie Bruksela mogłaby zażądać zwrotu udzielonej pomocy.

Szefowie taniej irlandzkiej lini Ryanair przyznają, że często uzależniają uruchomienie jakiegoś połączenia od postawy lokalnych samorządów – chodzi o to, żeby samorządy umieściły na stronie Ryanairu swoje odpłatne reklamy – czytamy w dzienniku. Także LOT utrzymuje połączenie z Babimostu do Okęcia na podstawie umowy z lokalnym samorządem, zgodnie z którą ten wykupuje określoną pulę biletów na każdy rejs. Linie lotnicze nauczyły się więc omijać przepisy o pomocy publicznej.