NIK zarzuca samorządom nie tylko niegospodarność, lecz także łamanie przepisów. Wiele urzędów gminnych nie sporządzało wymaganych informacji o posiadanych nieruchomościach, nie opracowywało planów i strategii ich wykorzystania ani nie przeprowadzało analiz jego efektywności. Gminna gospodarka remontowa pozostawiała wiele do życzenia i prowadziła do degradacji części zasobów. Kontrolerzy stwierdzili liczne nieprawidłowości przy powierzaniu przez wójtów zarządu nieruchomościami i nadzorowaniu, a właściwie braku nadzoru nad zarządcami. Bardzo opieszale m.in. były ściągane zaległości czynszowe.

Trzy czwarte kontrolowanych gmin nie posiadało pełnej informacji o wszystkich nieruchomościach gminnych, ponieważ nie prowadziły nakazanej przepisami ich ewidencji. Nawet jednak tam, gdzie była prowadzona, występowały istotne rozbieżności między danymi zawartymi w tej ewidencji a ewidencją księgową środków trwałych, sprawozdaniami GUS i informacjami o stanie mienia komunalnego.

Wójtowie preferowali bezpośredni system zarządzania nieruchomościami przez powierzanie go spółkom komunalnym lub przez podległych sobie pracowników. Kontrolerzy stwierdzili, że jedynie trzy podmioty zarządzające zostały wyłonione na podstawie przepisów o zamówieniach publicznych.

Większość wójtów nie przekazała zarządzającym niezbędnych danych o nieruchomościach. Nie sprawowała też nad nimi właściwego nadzoru. W połowie gmin wójtowie w ogóle nie przeprowadzali kontroli zarządzania. Przepisy naruszano też, powierzając zarządzającym zawieranie umów najmu lokali mieszkalnych i użytkowych, dokonywanie zmian w tym zakresie oraz podejmowanie przed sądem czynności zmierzających do opróżnienia lokali. Prawie połowa wójtów, wbrew obowiązującym przepisom, upoważniła zarządzających do występowania na drogę sądową w sprawach windykacji należności czynszowych.