Prokuratorzy wciąż podkreślają, że już kilkakrotnie zostali w tym roku wprowadzeni w błąd przez polityków.

Mimo protestu pracownicy wymiaru sprawiedliwości nie zamirzali próżnować. Sędziowie, zamiast prowadzenia rozpraw zajęli się innymi obowiązkami: przygotowaniem do rozpraw, sporządzaniem uzasadnień, czytaniem akt spraw. Nadrabiali w tym czasie zaległości i załatwiali wszystkie sprawy, które można wykonać bez przeprowadzania rozprawy. Z kolei prokuratorzy w ramach protestu skorzystali zaś z przewidzianej w kodeksie pracy możliwości skorzystania z urlopu na żądanie. W tym czasie część z nich uczestniczyła w akcji oddawania krwi.

Ogrom pracy, i ogromna odpowiedzialność, a co za tym idzie – brak możliwości wykonywania innych zajęć powodują, że zawód sędziego, jak i prokuratora to niezwykle trudne funkcje. Dlatego chociaż minister Zbigniew Ćwiąkalski obiecał, że protestujący dostaną w przyszłym roku od 1100 do 1160 złotych brutto podwyżki, to środowisko nie chce, by o pensjach przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości w dalszym ciągu decydowali politycy – podaje „Gazeta Prawna”.