Przed wyborami stanowisko Platformy było jasne: zlikwidować PZK i przywrócić obowiązkowe konkursy na kierownicze stanowiska. Jednak z PO odeszło dwoje posłów, którzy zajmowali się służbą cywilną: Jan Rokita – znany z zacięcia do naprawiania służby publicznej, i Beata Sawicka – przedstawicielka PO w Radzie Służby Cywilnej i w Radzie Służby Publicznej, która ją zastąpiła.

Już po wyborach w exposé premier Tusk o służbie cywilnej nie wspomniał. Czyżby PO zapomniała o niej? Jej senator Marek Rocki, b. szef Rady Służby Cywilnej zaprzecza. – W kancelarii premiera trwają prace nad zmianami prawa. 5 grudnia mamy w tej sprawie spotkanie. Nowa Rada też niedługo zostanie powołana.

W Sejmie człowiekiem PO od służby cywilnej jest Waldy Dzikowski – poseł z komisji administracji, kojarzony z samorządem. – Administracja to również służba cywilna, którą zdegradował PiS. Sprawna administracja musi być apolityczna i profesjonalna. Nie odstąpimy od tego – zapewnia.

Jego zdaniem trzeba: (zlikwidować zasób kadrowy – przywrócić i poprawić obowiązkowe konkursy (ich „fikcyjność” była argumentem PiS za wprowadzeniem PZK) (częściowo wprowadzić służbę cywilną w samorządzie (skarbnicy i sekretarze gmin byliby wybierani w konkursach na sześć lat).

Dzikowski tłumaczy też premiera: – Gdyby poruszył wszystkie ważne wątki, exposé trwałoby z pięć godzin. Służba cywilna to jeden z priorytetów PO.