Uczelnie (państwowe i prywatne) już w tym roku mogą się ubiegać o pieniądze potrzebne do stworzenia dodatkowych miejsc na kierunkach promowanych przez państwo – po 14 tys. zł na jedno. Minister chce na początek sfinansować trzy tysiące takich miejsc – po trzysta dla każdego kierunku na liście. Dla połowy studentów ufunduje stypendia. – Dostaną je najlepsi – mówi Katarzyna Dziedzik, rzeczniczka Ministerstwa Nauki.

Stypendia i pomoc dla uczelni ministerstwo obiecuje dawać przez trzy lata – aż do licencjatu czy uzyskania stopnia inżyniera. Studenci pierwszego roku będą mieli ponadto 120 godzin zajęć wyrównawczych z matematyki i fizyki.

Stypendyści muszą podpisać z uczelnią umowę, że wybrane studia ukończą. Jeśli odejdą, będą musieli zwrócić pieniądze (wyjątek – wypadki losowe). Nie będzie żadnego obowiązku odpracowania stypendium. Nie będzie jednak również czekających na absolwentów etatów – pisze dziennik.