Według ekspertów od trudnego egzaminu odstraszają zbyt niskie wynagrodzenia w administracji, zmiany zasad funkcjonowania służby cywilnej oraz pozbawienie urzędników mianowanych monopolu do obsadzania wysokich stanowisk.

Egzamin na urzędnika składa się z trzech części: sprawdzianu wiedzy, umiejętności oraz predyspozycji kierowniczych. Aby go zdać, z każdej z nich trzeba zdobyć co najmniej 60 proc. punktów i uzyskać razem więcej niż 60 proc. wszystkich możliwych punktów.

Profesor Mirosław Stec z Uniwersytetu Jagiellońskiego, były przewodniczący Rady Służby Cywilnej, twierdzi, że tak wyśrubowane wymagania przekreślają sens organizowania egzaminu. Jego zdaniem można wymagać zdobycia co najmniej połowy punktów z każdego sprawdzianu oraz 60 proc. ze wszystkich razem.

Z kolei Jakub Skiba, dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, uważa, że zdało tyle osób, ile powinno.

- Egzamin powinien być sitem, które przepuszcza do służby cywilnej tylko najlepszych. Dzięki temu powstanie naprawdę elitarny korpus urzędników – podkreśla.