Zgodnie z unijnym prawem obowiązek przygotowania programów pomocowych spoczywa na państwach członkowskich. Polska musi przygotować 37 programów, z czego aż 26 będzie notyfikowanych w Komisji Europejskiej. Mają one formę rozporządzeń.

Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego, mówi, że w latach 2004-2006 przeciętny czas akceptacji takiego dokumentu przez KE wynosił około sześciu miesięcy. Liczy, że tym razem uda się to załatwić szybciej, bo ich wejście w życie jest konieczne do uruchomienia dotacji z funduszy unijnych. Gdyby Bruksela zwlekała z akceptacją polskich programów, doprowadzi to do opóźnienia startu dotacji.

Na szczęście nie wszystkie dotacje z funduszy unijnych wymagają zgody Brukseli. Cześć wsparcia dla m.in. małych i średnich firm zostanie objęta przepisami o pomocy de minimis (do wysokości 200 tys. euro) oraz wyłączeniami grupowymi. Te ostatnie nie muszą być zgłaszane do Brukseli.

W gorszej sytuacji niż przedsiębiorcy są samorządy. One będą musiały czekać na notyfikację większości programów.