Wydatkowanie pierwszej części („Wzmocnienie konkurencyjności regionów”) także ma się całkiem nieźle – 77,9 proc.

Zupełnie źle wygląda za to sprawa tzw. projektów miękkich, zawartych w priorytecie II („Rozwój zasobów ludzkich”). Tutaj płatności dla beneficjentów sięgnęły tylko 55,9 proc. Projekty miękkie to przede wszystkim szkolenia dla osób w trudniej sytuacji na rynku pracy czy stypendia naukowe.

Inny problem to kwestia niedostosowania działań na rynku pracy do potrzeb. Początkowo Unia chciała, żebyśmy np. szkolili osoby zagrożone utratą pracy ze względu na restrukturyzację przedsiębiorstw. Tyle że takie zmiany dokonały się w Polsce kilka lat wcześniej. Kłopoty z wydatkowaniem pieniędzy na walkę z bezrobociem potęgował fakt, że tego typu działania realizowały lokalne, małe organizacje i firmy, które nie miały odpowiedniego doświadczenia – pisze dziennik.