– To ciekawy, ale bardzo trudny segment, rynku – mówią operatorzy. Im więcej wart przetarg, tym trudniej go przeprowadzić. Aż 77 proc. wartości zamówień przypada na dwa projekty: dla Ministerstwa Finansów (143 mln zł) i Ministerstwa Sprawiedliwości (ok. 80 mln zł). Resorty od dwóch lat nie mogą złożyć zlecenia, ponieważ przetargi giną w sporach i odwołaniach do Urzędu Zamówień Publicznych. Ministerstwo Sprawiedliwości zdecydowało się podzielić jeden przetarg na ponad 20 mniejszych. Liczy, że dzięki temu odwołania nie położą całego procesu budowy sieci dla resortu.

– Zaczynają się tam pojawiać pieniądze z Unii Europejskiej, np. 16 mln euro w naszym regionie na budowę społeczeństwa informacyjnego, ale jednostki publiczne nie bardzo wiedzą, co z tym robić. Kompetencje i umiejętność podejmowania decyzji pozostawia wiele do życzenia, a już zupełnie paraliżują kontrakty zasady prowadzenia zamówień publicznych. Nam udało się zawrzeć porozumienie z Politechniką Śląską, ale nie obowiązywał tam tryb przetargowy – mówi Wojciech Apel, wiceprezes Śląskich Sieci Światłowodowych. Według niego lepiej poświęcić czas na szukanie zleceń od przedsiębiorstw. Dla mniejszych firm, takich jak ŚSS, wyspecjalizowanych w dzierżawie włókien światłowodowych, poszukiwanie klientów biznesowych jest jednak prostsze niż realizacja zleceń administracji. Właśnie dlatego posiadająca największą sieć w Polsce Telekomunikacja Polska realizuje większość kontraktów w administracji – bezpośrednio lub jako podwykonawca dzierżawiący łącza telekomunikacyjne konkurentom. Poza nią w sektorze publicznym dobrze radzi sobie Exatel, Netia czy Crowley Data Poland.