Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej – największa organizacja pracodawców w Polsce – postuluje rozszerzenie pomysłu likwidacji „trzynastki” o zniesienie dodatku stażowego.
– Wynagrodzenie w administracji nie powinno rosnąć automatycznie z liczbą „przesiedzianych” w urzędzie lat – mówi Piotr Rogowiecki, ekspert Pracodawców RP. – Trzeba powiązać je z jakością i faktycznym znaczeniem wykonywanej przez urzędnika pracy – dodaje.

 

Pracodawcy RP proponują, by przy ustalaniu pensji pracowników administracji uwzględniać zakres obowiązków i związanej z nimi odpowiedzialności oraz wyniki ocen okresowych.

 

Organizacja zwraca uwagę, że w 3-letnim okresie w latach 2007 – 2010 r. liczba urzędników wzrosła o 16 proc., a w 2009 r. administracja na swoje funkcjonowanie wydała ponad 51 miliardów złotych, z czego 68 proc. tej kwoty stanowiły płace.

 

Mariusz Szczubiał, skarbnik Grudziądza stwierdza, że rozmowy o wdrożeniu nowego systemu wynagradzania pracowników administracji publicznej należałoby rozpocząć od definicji „efektywności” w odniesieniu do jednostek samorządu terytorialnego.

– Nie można przyrównywać skuteczności urzędów i przedsiębiorstw, przede wszystkim dlatego, że jst nie wypracowują wyniku finansowego – tłumaczy Szczubiał.

 

Z kolei Joanna Grajter, rzecznik prasowy urzędu miasta Gdyni, mówi o potrzebie dostosowania wysokości płac w urzędach do rynkowej wartości pracowników. Zwraca uwagę, że panuje stereotyp niedouczonego urzędnika, a tym czasem urzędy tworzy wysoko wykwalifikowana kadra. Podkreśla, że w instytucjach publicznych nie ma nieuzasadnionych etatów.

– Nie można traktować urzędników jako materiału do inżynierii finansowej – mówi Grajter. – W tej chwili urzędnikami zostają przede wszystkim osoby z wyższym wykształceniem, często z dodatkowymi kwalifikacjami, przesiewane przez procedurę konkursową i poddawane co dwa lata ocenie.

 

Więcje przeczytasz na samorzad.pap.pl